niedz.. wrz 25th, 2022

21 września Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację w Rosji. Obejmie 300 tysięcy rezerwistów.

Zmobilizowani Rosjanie niekoniecznie uzupełnią wysunięte jednostki.

Zostało to stwierdzone w wywiadzie dla TSN.ua przez eksperta wojskowego Olega Żdanowa.

„Pierwszym etapem będzie zatykanie dziur. Pierwsze zmobilizowane zostaną od razu rzucone na front we wszystkich kierunkach. Będą starały się wzmocnić te jednostki, które walczą dziś na linii frontu. Odrobią obecne straty zarówno na linii frontu prawy brzeg Dniepru i w kierunku Zaporoża, zarówno do Doniecka, jak i do Charkowa. Pierwsza fala mobilizacji będzie najgorsza dla tych, którzy zostaną zmobilizowani, a oni faktycznie będą zamachowcami-samobójcami. Dlaczego? Bo nikt tego nie zrobi nakarmić ich. No może przynajmniej tydzień, żeby przypomnieć im o ich wspólnych umiejętnościach, a tu zostaną wrzuceni do zatkania dziur. Złączą się w te walczące jednostki. No cóż, co będzie dalej, rozumiesz, zwłaszcza w rosyjskim wojska, gdzie panuje głównie hazing i hazing, co zrobią z młodymi. I poniosą największe straty. Taki będzie los tych ludzi. Broń W pierwszej fali zdecydowanie nie, bo nie będą mieli czasu na przygotowanie – powiedział.

Sytuacja będzie trochę lepsza w drugiej fali zmobilizowanych ludzi, uważa Żdanow.

„Być może będą mieli trochę czasu na trening. Pierwsza fala może pojawić się na linii frontu za około miesiąc, nie wcześniej. A druga fala pojawi się dopiero w nowym roku” – dodał.

Przypomnijmy, w brytyjskim wywiadzie powiedział, że rosyjski dyktator Władimir Putin podejmuje znaczące ryzyko polityczne w nadziei na zebranie 300 tys. żołnierzy na wojnę na Ukrainie. Mobilizacja w Rosji napotka trudności logistyczne i administracyjne, a zgromadzone wojska nie będą gotowe do walki przez kilka miesięcy.

Przeczytaj także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.