niedz.. wrz 25th, 2022

Ogłoszona w Rosji „częściowa” mobilizacja świadczy o ciężkich stratach najeźdźców na froncie, demoralizacji po kontrofensywie Sił Zbrojnych Ukrainy w obwodzie charkowskim i całkowitej demoralizacji samego dyktatora Władimira Putina.

Sami Rosjanie szczerze boją się Ukrainy i nie chcą iść na wojnę.

Michaił Podolak, doradca szefa Kancelarii Prezydenta, powiedział o tym Channel 24.

„Oni szczerze i szczerze boją się Ukrainy i nie chcą tu jechać” – powiedział.

Podolak zauważył, że w Federacji Rosyjskiej faktycznie ma miejsce zwykła mobilizacja, a nie „częściowa”, jak twierdzą lokalne władze. Ta mobilizacja pokazuje, że:

  • Wojska rosyjskie mają ogromne straty na frontach, a armia kontraktowa nie radzi sobie z wojną na Ukrainie;
  • Rosja musi jakoś zrekompensować straty, bo jest bardzo przerażona kontrofensywą Sił Zbrojnych Ukrainy;
  • Rosja musi osobiście wciągnąć do wojny wielu „wrzeszczących patriotów”, mówiąc: „mamy Iskanderów, z którymi rzucimy kogoś na kolana” i „zajmiemy Ukrainę w trzy dni”.

„Na dzień dzisiejszy mamy absolutną demoralizację po kontrofensywie w Charkowie i absolutną demoralizację samego Putina w Samarkandzie (na szczycie SCO – red.), gdzie widział, że był już outsiderem, a inni przywódcy mieli obrzydliwą postawę wobec niego – podkreślił. Podolak.

Dodał, że Rosja również zorganizowała mobilizację, aby odwrócić uwagę od wszystkich swoich problemów, które narosły. Szczególnie mocno uderzyły w reputację Putina.

Przypomnijmy, według szacunków ukraińskiego generała Michaiła Zabrodskiego Ukraina może odczuć efekt „częściowej” mobilizacji Rosjan na froncie nie wcześniej niż w grudniu 2022 r.

Przeczytaj także:

Subskrybuj nasze kanały w Telegramie i Viber .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.